-David? David, co ty tu robisz? – zaskoczona Kate
wyciągnęła głowę z kuchni. Pociągnąłem nosem. W całym domu pachniało plackami
ziemniaczanymi – Coś mówiłeś, że mieliście zrobić jakiś chat czy coś...
Jęknąłem w duchu. Chat. Zapomnieliśmy wyłączyć kamerkę.
Cały świat widział naszą kłótnię, wszyscy fani widzieli rozpad Simple Plan. Aż
odechciało mi się zaglądać na twittera. Musiał być bombardowany.
Zanim zdążyłem wytłumaczyć się przed Kate, usłyszałem
pisk Chrisa i zobaczyłem, jak zbiega schodami.
-Taaatoooo! – Nauczyłem się zagrać „Crazy”! Calusieńkie!
Umiem nawet solówkę! – chwalił się, skacząc wokół mnie chłopiec.
-To świetnie! – krzyknąłem z udawanym entuzjazmem,
klepiąc syna po plecach - Idź na górę, poćwicz jeszcze, a ja za chwilę przyjdę
cię przesłuchać! A jak stwierdzę, że grasz ładnie, to może razem zagramy!
-Okej – podniecony malec wleciał z powrotem na schody,
zapewne z zamiarem wysłuchania mojej prośby. I bardzo dobrze, chciałem
porozmawiać o tym z Kate w cztery oczy.
-Odszedłem z Simple Plan – westchnąłem ciężko, siadając
przy stole. Usłyszałem cichy wrzask kobiety świadczący o tym, że zapewne się
poparzyła.
-Co zrobiłeś!? – warknęła, biegnąc w kierunku kranu. Po
chwili jej dłoń moczyła się pod strumieniem zimnej wody.
-Odszedłem z Simple Plan – powtórzyłem cierpliwie –
Miałem już dość... – oboje usłyszeliśmy refren starej green day’owskiej
piosenki. Z kieszeni wyciągnąłem komórkę, spojrzałem na jej wyświetlacz,
odrzuciłem połączenie i wyciszyłem, a potem położyłem ją na stole.
-Nie odbierzesz? – zapytała podejrzliwie, gapiąc się na
wibrujące urządzenie.
-Nie – odparłem – Pewnie jacyś dziennikarze. Teraz nie
będą chcieli dać mi spokoju.
-Jak ty mogłeś... – Kate usiadła obok mnie, całkowicie
zapominając o plackach – Jak mogłeś odejść od chłopaków? David, czy ty w ogóle
to przemyślałeś?! Pomyślałeś o tym, co teraz? Przecież z czegoś musimy żyć!
Pieniądze niedługo nam się skończą! Na pewno o tym nie pomyślałeś, bo rzadko
ktokolwiek o tym myśli. No, Dave, słucham, jaki jest twój plan B – kobieta
skrzyżowała ramiona na piersiach i spojrzała na mnie wyczekująco.
Planu B nie miałem. Nie zastanawiałem się, co teraz
zrobię, nie myślałem o tak odległej przyszłości. Kate miała rację, kasa nie
rośnie na drzewach. Nie wyczaruję jej. Ale póki co trochę jej mam i o to nie
muszę się martwić. A potem? Potem nie wiem, co zrobię. Coś będę musiał znaleźć,
byle tylko związanego z muzyką. Być może jakiś zespół szuka basisty czy
perkusisty? Wtedy mógłbym spróbować. Technik jakiejś kapeli też by mi pasował. Ewentualnie
robota w sklepie muzycznym. Też chętnie bym się podjął.
-Placki – powiedziałem cicho. Kate przez chwilę się we
mnie wpatrywała, nie bardzo wiedząc, o czym ja tak właściwie do niej mówię.
Chwilę później zerwała się i pobiegła w stronę kuchni. Mimo jej starań spód
placków przypominał węgiel, a zapach niemiło drapał w nos. Otworzyłem dwa okna
i drzwi, żeby trochę się wywietrzyło.
-Nie wiem, Kate, co będzie dalej, ale na razie chcę
odpocząć – oznajmiłem, z powrotem siadając z powrotem na krześle – Kate,
proponuję, żebyśmy wyjechali.
Moja żona upuściła drewnianą łyżkę, a potem pisnęła cicho.
Tłuszcz musiał prysnąć jej prosto w poparzoną dłoń.
-Teraz? Teraz wyjechać? Zwariowałeś do reszty? – pytała,
usiłując podnieść feralną łyżkę zachlapaną rozżarzonym olejem – Czy ty wiesz,
ile ja mam teraz roboty w ogródku!? Wiosna jest, porządki trzeba robić,
żywopłot przycinać. Zresztą dzieciaki mają szkołę, nie mogą sobie ot tak
wyjechać...
-Nie mówię tu o dzieciach – przerwałem jej – Mówię o
tobie i o mnie. Oboje zasługujemy na odpoczynek.
-Nie ma mowy – odpowiedziała – I niby co zrobilibyśmy z
Chrisem, Nicole i Jane? Przecież nie zostawimy ich samych!
-Dobrze wiesz, że moja siostra chętnie przyjechałaby tu
na jakiś czas!
-Nie ma mowy – powtórzyła, nawet na mnie nie patrząc.
Zastanawiałem się, dlaczego, dlaczego ona nie może spojrzeć mi prosto w oczy.
Lub nie chce.
-Kate, między nami ostatnio nie układa się zbyt dobrze.
Myślę... Myślę, że ten wyjazd chyba by nam pomógł. Musimy ratować nasz związek,
bo w nim coś zniknęło. Wiem, że ty też to widzisz. Wiem, że boisz się wyjechać,
boisz się zostać sam na sam ze mną. Ale to może być nasz jedyna szansa. Proszę
cię, zgódź się!
Ona nie odpowiedziała nic, tylko dalej smażyła te placki.
Wiatr zagościł w naszym domu, zmuszając firanki do lekkiego falowania. Czekałem
na choć jedno słowo z jej ust. Nie usłyszałem nic, co trochę mnie wkurzyło. Ale
wciąż czekałem, trzymając buzię na kłódkę. Powinna się zgodzić, jeśli choć
trochę jeszcze mnie kocha...
-Dobrze – usłyszałem w pewnym momencie ciche westchnięcie
– Wyjedźmy. Dla nas.
***
Grecja jak zwykle powitała nas swoimi słonecznymi
promieniami. Lotnisko w Atenach pękało w szwach od 30 stopni temperatury.
Pchałem przed sobą wózek pełen walizek, usiłując przypomnieć sobie, gdzie tu
było wyjście. Obok mnie szła Kate, nerwowo ściskając swoją torebkę i
rozglądając się wokół. Nie mogłem nie zauważyć, że jej się nie podoba tutaj.
Westchnąłem głośnio i po raz pierwszy zwątpiłem. Zwątpiłem w to, że nasz plan
może się udać. Ale to się okaże po dwóch tygodniach. Póki co oboje musimy
cieszyć się życiem i korzystać z luksusów.
Złapaliśmy jakąś taksówkę, której kierowca mówił fatalnie
po angielsku i ruszyliśmy w stronę hotelu. Z chłopakami z Simple Plan już kilka
razy się w nim zatrzymywaliśmy, mimo
wszystko on jednak zawsze zaskakiwał nas czymś nowym. Kate milczała, nie mam
pojęcia, dlaczego. Zastanawiałem się, czy czasem nie obraziłem jej czymś w
samolocie. Ale chyba niczego głupiego nie powiedziałem. No tak, tylko że ja i
ona ostatnio mamy różne zdania na temat głupich słów.
-Cholera – To był pierwszy wyraz, który usłyszałem z jej
ust. A stało się to, gdy wysiedliśmy z taksówki. Ona zatrzymała się w pół kroku
i wytrzeszczonymi oczyma patrzyła na ogromny śnieżnobiały, bogato ozdobiony na
zewnątrz budynek. Już sam ten widok sprawiał, że człowiek czuł się dziwnie
mały.
-Zobaczysz, jak będzie w środku – wysapałem, wyciągając
wraz z kierowcą nasze walizki i torby. Potem zapłaciłem mu, doliczając słony
napiwek.
-David... To musiało kosztować fortunę – wymamrotała
trochę zamyślona Kate. Objąłem ją w pasie.
-Teraz już nie myśl o tym – wyszeptałem cicho – Teraz
masz tylko się cieszyć tym wszystkim.
I bardzo dobrze :) Zasłużyli na te wakacje.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że teraz wszystko się między nimi ułoży :D